niedziela, 29 grudnia 2013

Vasilopita, czyli greckie ciasto noworoczne... i noworoczne życzenia

Na początek chcę wyjaśnić, że określenie Vasilopity ciastem nie jest precyzyjne, gdyż różni się ona zależnie od regionu gdzie jest przygotowywana. Niekiedy przyjmuje wiec postać ciasta, niekiedy bywa bardziej drożdżowym plackiem, w innych regionach chlebem, a czasem przyjmuje postać prasopity lub kreatopity.
Jakby jednak nie wyglądało, łączy je jedno, a jest to zatopiona we wnętrzu ciasta moneta, zwana flouri.



Historia Vasilopity bierze swoje początki w czasach, gdy w mieście Cezarei, w Kapadocji, krainie leżącej w Azji Mniejszej, żył biskup
Bazyli (Vasilis). Żył on spokojnie i w pełnej harmonii ze swoimi współbraćmi. Pewnego dnia jednak, stała się tragedia. Na okolice napadły wrogie wojska, zagrażając Cezarei.
Dano miastu ultimatum, albo wykupi sobie wolność, albo zostanie podbite i ograbione. Wówczas to Bazyli zebrał skarby miasta, pomodlił się i udał w drogę do dowódcy wrogich wojsk, aby przekazać mu dary. Gdy ten jednak wyciągnął ręce po skarby Cezarei, stał się cud. Nadjechał, bowiem święty Merkuriusz, wraz ze swoim anielskim wojskiem i wrogowie w mgnieniu oka zginęli. Miasto było uratowane. Jednak Bazyli miał dylemat, jak zwrócić mieszkańcom miasta pobrane od nich wcześniej kosztowności.
Wówczas wezwał do siebie diakonów i ich pomocników i nakazał im nastawiać zaczyn na chleb. Następnie w każdy bochenek wkładał po trochę złotych monet. Po wypieku rozdawano chleby mieszkańcom miasta, którzy z zaskoczeniem odkrywali po przekrojeniu, ukryty wewnątrz skarb. Tak, więc chlebek z pieniążkiem w środku, który zwiemy Vasilopita, przyniosła ludziom radość i błogosławieństwo zarazem. Tyle mówi legenda....

Dlatego na pamiątkę tamtego wydarzenia, przygotowuje się ciasto z monetą w środku i spożywa ją zaraz po północy, w noworoczną noc.
Wówczas na stół wjeżdża Vasilopita, nad którą gospodarz domu wykonuje trzykrotnie znak krzyża, by następnie pokroić ją na trójkątne kawałki. Pierwszy kawałek zawsze przeznaczony jest dla domu (lub dla Boga, bądź dla Świętego Vasiliosa) nastepne zaś dostają się zgodnie z hierarchią ważności lub wieku domownikom, przyjaciołom lub gościom. Ostatni kawałek odkładany jest dla ubogich lub znów dla domu.
Ciekawostką jest, że we wsi, w której obecnie mieszkam zwyczajowo opisuje się imionami miejsca na nie pokrojonej Vasilopicie, tak, że niejako każdy ma swoje miejsce, zanim jeszcze dojdzie do jej dzielenia.
Vasilopitę zjada się nie tylko w tym jednym dniu, lecz jadać ją można przez kolejne dwanaście, zaś w firmach, szkołach czy stowarzyszeniach istnieje zwyczaj krojenia Vasilopity, aż do lutego.

I jeszcze słowo odnośnie samego pieniążka. Dawniej wkładano w ciasto monetę złotą, u osób bogatych lub srebrną, u biedniejszych. Po drugiej wojnie światowej, zastąpiono monety te imitacją złota (miedziane) lub srebra (niklowane). Drobne różnice można zauważyć też pomiędzy poszczególnymi rocznikami. Jednak niezmiennie pojawia się na każdej wizerunek świętego Jerzego.


Składniki:
  • 750g masła o temperaturze pokojowej
  • 500g cukru pudru
  • Skórka starta z 2 pomarańczy
  • 2 wanilie
  • 1/3 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
  • 1 kieliszek likieru Grand Marnier
  • 1/3 łyżeczki startej machlepi (pestki z wiśni stosowane do aromatyzowania tradycyjnych wypieków)
  • 3 jajka + 1 jajko do posmarowania powierzchni ciasta
  • 150ml świeżego mleka
  • 1 łyżka Metaxy
  • 1kg mąki (przesianej)
  • 20g proszku do pieczenia
  • 150g migdałów, grubo posiekanych



W misce miksera umieszczamy masło, cukier puder, skórkę pomarańczową, wanilię, startą gałkę, machlepi i likier pomarańczowy. Zmiksować wszystko na masę.
Gdy masa jest jednorodna, dodajemy powoli po jednym jajku, a następnie mleko i koniak.
Zwiększamy prędkość mieszania, aby uzyskać puszystą, jednolitą masę.
Następnie dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia oraz migdały i nadal mieszamy, lecz już nie za pomocą miksera, lecz ręcznie.
Tortownicę smarujemy roztopionym tłuszczem, zaś spód wykładamy papierem do pieczenia.
Wlewamy ciasto i smarujemy powierzchnię ciasta rozbełtanym jajkiem. (Można posypać płatkami migdałowymi)
Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy w 170 stopniach przez 50 minut.
Upieczone i przestudzone ciasto dekorujemy dowolnie np. cukrem pudrem i kakao.
 

Życzę smacznego, a korzystając z okazji, że to już koniec roku i ostatni mój, w tym roku post, mówię Wam "Szczęśliwego Nowego Roku", "Happy New Year" lub jak mówią Grecy: "Καλή Χρονιά".
Życzę Wam na cały nadchodzący rok: mnóstwa radości, płynącej nie tylko z jedzenia, zdrowia i wyostrzonego smaku, wielu kulinarnych inspiracji oraz sukcesów (nie tylko kulinarnych) i najważniejsze, spełnienia najskrytszych marzeń i pragnień.

 

2 komentarze:

  1. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku :)
    Bardzo ciekawa historia, przeczytałam z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję i również życzę wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń

Print